Najnowsze Posty

Nie samym mlekiem żyje bobas - Rozszerzanie diety dziecka, które ukończyło 4 miesiąc życia

By 11:12 , , , , ,


Rozszerzanie diety malucha, to zawsze ogromne przeżycia dla niego samego, ale przede wszystkim - dla jego mamy. Bo co mu najpierw podać? Jak to przygotować? W jakiej ilości, i temperaturze? Pytań rodziców nie da się zliczyć w setkach. Ale właśnie od tego są gotowe normy i schematy żywienia niemowląt. No i oczywiście - ten blog :)


 rozszerzanie diety malucha należy rozpocząć po ukończeniu przez nie 17 tygodnia życia 
i nie później niż w 26. tygodniu życia.





Jak to było u nas?
Ja, z racji problemowego karmienia naturalnego, wystartowałam chwilę po ukończeniu przez Janka czwartego miesiąca (prawie połowa piątego). Przez kilka dni, podawałam mu po kilka łyżeczek hippowego BIO soku marchewkowego. Wszystko po to, by zorientować się jak reaguje Jasiowy żołądek na coś z goła innego niż Jego ukochane mleczko. Gdy wszystko pięknie grało, przystąpiłam do kolejnego dietetycznego ataku.


PIĄTY MIESIĄC
... upłynął pod znakiem gotowanej i miksowanej marchewki, z czasem ziemniaka z odrobiną masła, a przy końcu - z nutą (!) cukinii, która wyraźnie spasowała naszemu Bąblowi. W tym miesiącu można też podać gotowaną dynię - jeśli akurat jest na nią sezon.

Dodam, że - na przekór babciom - wpierw odchodziły słoiczki. Chciałam w ten sposób sprawdzić konsystencję, mniej więcej zapamiętać smak proporcji, no i - dać mu coś co bankowo było lepiej sprawdzone niż nawet marchewka z babcinego pola. 

Nie myślcie sobie jednak, że było tak pięknie i różowo. Początkowo Janek łyżeczką ostro gardził. W ruch poszła więc butelka z kaszkowym otworem i w ten oto sposób - na przekór radom, że tak się nie robi - Jan wciął nieraz cały słoiczek zupki. Oczywiście - odpowiednio rozcieńczony wodą źródlaną. Niegotowaną - jakby kto pytał. Z czasem sam przeszedł na kolorową zastawę i wcale problemu z tym nie było.

- gotowana marchewka
- gotowany ziemniak
- gotowana cukinia (odrobina)
- masło

SZÓSTY MIESIĄC
... był już przełomem. Zupka Jasiowa była kilkuelementowa i miała w składzie białą pietruszkę albo brokuła, masło zaś zamieniłam na oliwę z oliwek (później na olej rzepakowy). Jaś dostał też swój pierwszy deserek - jabłuszko. Na początek - pasteryzowane, parę dni później - surowe, starte na najmniejszych oczkach.

W tym samym czasie, poranną butelkę mleka zagęszczałam kleikiem ryżowym, na zmianę z kukurydzianym. Gotowych kaszek nie uznawałam i nie uznaję. Jeśli dla producenta malina oznacza proszek malinowy albo aromat - to dziękuję bardzo ale nie skorzystam.

Z czasem, zorientowałam się co pomaga Janowi w jedzeniu łyżeczką. Woda w butelce co parę kęsów. I tak - pod koniec miesiąca, Jaś zjadał już cały obiadek z talerzyka.

- gotowana biała pietruszka
- surowa marchewka
- surowe jabłko
- kleik ryżowy/kukurydziany
- oliwa z oliwek/olej rzepakowy

SIÓDMY MIESIĄC
Mniej więcej w tym czasie wypracowaliśmy z synkiem stały harmonogram posiłków. Nie powiem, zdarzały się nam chwile kiedy trzeba było go przetrzymać do z góry ustalonej godziny. Ale obyło się bez ofiar, tak więc:

śniadanie (7.30-8.00) - kleik kukurydziany na mleku (150-180 ml) - butelka albo miseczka + owoce
II śniadanie (10.30-11.00) - mleko (120-150 ml)
obiad (13.00) - mix warzyw, z czasem mięso (miarowo: mały słoiczek)
deser (15.00) - owoce (miarowo: mały słoiczek)
podwieczorek (16.00-17.00) - mleko (120-150ml)
kolacja (19.00) - mleko (180 ml)

Dodatkowo, po raz pierwszy poznał smak gotowanych buraczków i kalafiora oraz mięsa. Z owoców - nowością była gotowana gruszka (odrobina). Co do mięsa - przez dłuższy czas broniłam się przed podaniem sklepowego. Co więcej, jeszcze bardziej bałam się królika i kury ... "babciowej''. Tego przecież nikt nie badał! Jaką mamy pewność, że w noc przed zabójstwem, nie złapało to to czegoś chorobliwego? Na pierwsze więc rzuty - wybieram słoik.

- gotowane buraki
- gotowany kalafior
- gotowana gruszka
- jagody w słoiczku
- zupka z indykiem w słoiczku
- zupka z królikiem w słoiczku

To jednak, że brzuchol mojego synka pozytywnie zareagował na każdą nowość, niestety nie oznacza, że będzie tak w przypadku Twojego malucha. Zdarzają się szkraby, które uczula dosłownie wszystko. W takich przypadkach, nie należy robić nic na siłę, lepiej wszystko gotować, a przede wszystkim - być pod opieką specjalisty.

Brzuszek dzidziusia to nie pole eksperymentalne, na którym mamy rozbrajać miny. Z czasem - i Twój maluch będzie mógł jadać więcej rzeczy. Nie bój się - nie będzie na samym mleku do końca życia. Ty przecież nie jesteś, prawda?


PRZYDATNE 

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

You Might Also Like

11 komentarze

ZOBACZ RÓWNIEŻ