Najnowsze Posty

To kolejna z zup, które w moim rodzinnym domu jada się bardzo często. Tata, który aktualnie ma trzy duże szklarnie, z czego dwie z ogromem pomidorów uginających się na gałązkach, przygotowuje ją zwykle na maśle, bez mięsa, czyli dla mnie - IDEAŁ :) Nie byłabym sobą gdybym jej nieco nie podrasowała, wzbogacając o więcej białka roślinnego, ale Wy soczewicę możecie spokojnie pominąć - będzie po prostu mniej syta.

Taką zupę jadamy okrągły rok, bo Rodzice szykują przeciery, które sukcesywnie im podkradamy (że niby dla Wnuka) :) Zupa jest pyszna z domowo robionym makaronem. My najczęściej jadamy ją z kaszą jaglaną, czasami też z ryżem. Mua!

Porcja zupy z 3 pełnymi łyżkami ugotowanej kaszy jaglanej (ok. 100g) to ok:
300 kcal
7 g błonnika
12 g białka
7 g tłuszczu
45 g węglowodanów

ZUPA Z PRZECIERANYCH POMIDORÓW
Składniki (na ok. 6 porcji):
przynajmniej 6-7 bardzo dużych, mięsistych, miękkich pomidorów (ja wybieram malinowe)
5-6 szklanek wody
3/4 szklanki suchej, czerwonej soczewicy
2 łyżki śmietany 12%
2 łyżki oliwy
sól, pieprz, sos sojowy
zielenina (natka pietruszki, świeża bazylia albo koperek)

Pomidory w całości kroimy w dużą kostkę (prócz szypułek), wrzucamy do garnka z nieprzywierającym dnem i we własnym soku dusimy aż się rozpadną (na małym ogniu). Miksujemy je następnie blenderem (bardzo dokładnie) i porcjami przecieramy przez metalowe sitko (drewnianą łyżką). Przecieramy dotąd, dopóki na sitku nie zostaną same ziarenka. Wtedy do przetartego sosu dolewamy wodę, wsypujemy soczewicę i gotujemy, aż strączki będą miękkie (na niewielkim ogniu). Przy końcu zaprawiamy śmietaną (śmietanę przekładamy do kubeczka i porządnie roztrzepujemy z chochlą zupy). Znów blendujemy. Zupę dobrze przyprawiamy (jest jałowa) solą, sosem sojowym oraz pieprzem dla smaku. Do gotowej dodajemy oliwę dla smaku.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


W kalendarzu dopiero 15 sierpnia, a w powietrzu już czuje się nadchodzącą końcówkę lata. Dzisiejszej nocy ubrałam już nawet długie spodnie od piżamy, co dla mnie oznacza, że zostało już naprawdę niewiele :) My wprawdzie na urlop wyjeżdżamy dopiero teraz, ale - zapewne jak większość z Was - już myślimy o wyprawce przedszkolnej na nowy rok szkolny Jasia, o przemeblowywaniu mieszkaniu czy zbliżających się jesiennych uroczystościach. 

Janka przedszkole jest zamknięte cały sierpień. Część miesiąca musieliśmy więc mocno podzielić między sobą. Wczoraj wreszcie udało mi się skończyć parę zleceń, szykując w między czasie obiad świąteczny i kombinując nową, zdrową słodycz.

Nie będę Was oszukiwać, że tarta smakuje niczym wyjęta wprost spod ręki najznakomitszego cukiernika. Zależało mi na zrobieniu czegoś smacznego, ale i zdrowszego niż zazwyczaj (jeśli obserwujecie mnie na Insta KLIK albo Fb KLIK, wiecie, że staram się w każdy weekend zrobić coś słodkiego). Padło więc na moje sprawdzone ciasto do tart KLIK, które wykorzystuję przy obiedzie (teraz jeszcze nieco lżejsze) i nadzienie z "budyniu" jaglanego z borówkami. Tarta nieźle zapycha, więc jeden kawałek spokojnie starczy Wam na raz. Można nawet powiedzieć, że świetnie nada się na ... śniadanie :) Nie jest to może kremowe, puszyste nadzienie jak w przypadku bitej śmietany, ale jeśli na co dzień nie słodzicie / nie doprawiacie zbyt mocno, a po słodycze sklepowe nie sięgacie zbyt często, tarta powinna Wam posmakować. Dajcie znać jak Wam wyszła i co ewentualnie byście w niej zmienili / dodali.
Udanego wtorku!

1 kawałek to ok:
250 kcal
3 g błonnika
8 g białka
9 g tłuszczu
34 g węglowodanów

PEŁNOZIARNISTA TARTA Z JAGLANYM NADZIENIEM Z BORÓWKAMI
Składniki (na 12 trójkątnych kawałków):
SPÓD
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej (ok. 200g; moja sprawdzona to Lubella)
1 duże jajko
50g schłodzonego masła + 2 łyżki gęstego naturalnego jogurtu
6 łyżeczek lodowatej wody
mała szczypta soli
1 pełna łyżka ksylitolu

NADZIENIE
1 szklanka kaszy jaglanej
ok. 5-6 szklanek mleka 2% 
4 łyżki ksylitolu
3 łyżki soku z cytryny
3 łyżki oleju lnianego / oliwy extra vergine o delikatnym smaku
przynajmniej 250g borówek + ew. inne, najlepiej kwaskowate owoce

Z podanych składników na spód zagniatamy szybko ciasto, schładzamy w lodówce ok. 10 minut. Następnie rozwałkowujemy je na okrągły placek, wykładamy nim formę do tarty (tak, aby zawinąć nieco na brzegach), ścinamy nadmiar, nakłuwamy widelcem i pieczemy ok. 12-15 minut w piekarniku nagrzanym do 180*C (góra-dół, termoobieg) - ale tak by spodu nie spalić.

Do garnka z grubym, nieprzypalającym się dnem wsypujemy przelaną wrzątkiem kaszę, dodajemy mleko, ksylitol, olej i sok z cytryny. Zagotowujemy, zmniejszamy ogień i co jakiś czas mieszając, gotujemy aż kasza wchłonie cały płyn i będzie bardzo miękka (!). Wtedy kaszę blendujemy na budyń, ewentualnie doprawiamy (raczej sokiem z cytryny niż ksylitolem - ja dałam za mało i myślę, że tarta wyszła trochę zbyt mdła). Budyń ma być gęsty, ale nie tak by włożona łyżka stała sztorcem :) On zgęstnieje podczas chłodzenia. W związku z tym, początkowo dając 5 szklanek mleka, pod koniec dolewałam jeszcze jedną (ale sprawdźcie i oceńcie sami).

Budyń lekko studzimy (ale dosłownie do 10 minut), wylewamy na upieczony spód, rozkładamy owoce, lekko je wciskając. Tartę studzimy w temperaturze pokojowej, następnie chłodzimy przez kilka godzin w lodówce (przykrytą papierowym ręcznikiem by nie przeszła zapachami innych produktów).

Koniecznie pamiętajcie o lekkim dokwaszeniu albo sokiem z cytryny albo już wysypywanymi owocami. Raczej nie dodawajcie słodkich truskawek czy brzoskwiń - tu potrzeba duuuużej ilości czegoś wyrazistego.

Smacznego :)
Inspiracja kremu: Jadłonomia

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Cudownie pachnące bazylią (KOCHAM!), rozpływające się w ustach dzięki świeżej oliwie, wspaniale syte i naprawdę pyszne spaghetti z pesto i warzywami. Do tego słodkawe, grillowane pomidorki koktajlowe i żółta papryka. I kto powiedział, że wegańskie jest niesmaczne? :) W dodatku w około ... 20 minut! POLECAM!

PS w wersji lekkostrawnej, warzywa można skropić oliwą i upiec w piekarniku

ZOBACZ INNE MOJE POMYSŁY NA DANIA W 30 MINUT


1 porcja to ok:
505 kcal
6 g błonnika
13 g białka
24 g tłuszczu
57 g węglowodanów

SPAGHETTI Z PESTO Z BAZYLII I PESTEK DYNI, Z GRILLOWANYMI POMIDORKAMI I PAPRYKĄ
Składniki (na 3 porcje):
garść świeżej bazylii
ok. 2 pełnych łyżek pestek z dyni
oliwa na oko (dałam ok. 6 łyżek) + 1-2 łyżeczki do grillowania
2 spore garści pomidorków koktajlowych (ok. 300g)
1/2 małej, żółtej papryki 
sól, świeżo zmielony pieprz (koniecznie)
makaron pełnoziarnisty (ok. 70g suchego na porcję)

Bazylię, pestki, oliwę oraz dużą szczyptę soli wrzucamy do dostawki na pesto i blendujemy (ale nie na totalny miał - lekko wyczuwalne pestki przypominają potem parmezan :) Na patelni grillowej rozsmarowujemy oliwę i grillujemy przepołowione pomidorki oraz pokrojoną w dużą kostkę paprykę, podczas grillowania oprószamy lekko solą. Warzywa grillujemy, aż pomidorki się pomarszczą, a papryka zeszkli. Na świeżo gotujemy makaron (odgrzany nie będzie taki dobry). Każdą porcję łączymy z pesto, dodajemy warzywa, oprószamy świeżo zmielonym pieprzem.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Są takie przepisy, które powstają przypadkiem. To przepisy na dania jakie przygotowuje każde z Was. Z tego co zostało w lodówce, bez sztywnych ram miar czy specjalnej koncepcji. Takie dania "z gwoździa" :) Ponieważ u nas najczęściej goszczą ryby, makaron albo strączki, to właśnie one stanowią bazę moich codziennych klasyków. Tak po prostu.

Dodaję ten przepis, choć nie jest on niczym nadzwyczajnym. Jest daniem w 30 minut, powstałym z połączenia reszty warzyw niewykorzystanych na zupę oraz ulubionego przez chłopaków makaronu. Nie jestem nawet w stanie określić dokładnych proporcji. Wszystko robię na oko. Na pewno to znacie, prawda? :)
Smacznego!

1 porcja to (prawdopodobnie :) ok:
700 kcal
14 g błonnika
40 g białka
28 g tłuszczu
78 g węglowodanów

GRILLOWANY ŁOSOŚ,
Z WARZYWAMI DUSZONYMI W MLEKU
Składniki (na 3 porcje):
3 x ok. 100g filet z łososia (u mnie bez skóry)
sok z cytryny
listki świeżej bazylii (opcjonalnie)
3 szklanki suchego makaronu pełnoziarnistego świderki (ok. 210g)
2 średnie marchewki
biała część pora
duża cebulka dymka wraz ze szczypiorem
ok. 3/4 szklanki mleka (1,5-2%) + woda
1 mały kalafior
świeża oliwa (+ ew. bułka tarta)
mały, gęsty jogurt naturalny
sól, pieprz, sos sojowy

Pora kroimy we wiórka, podobnie cebulkę dymkę w białej części. Wrzucamy je na dużą patelnię (lub rondel z dobrą powłoką) z rozgrzaną łyżką oliwy i delikatnie szklimy. Marchewkę obieramy, kroimy w małą kostkę, dorzucamy do warzyw. Wszystko zalewamy połową szklanki mleka i na małym ogniu, pod przykryciem dusimy, aż całość płynu się wchłonie. Dodajemy resztę mleka, dalej dusimy. Potem często podlewając wodą, dusimy już do całkowitego zmięknięcia marchewki. Ugotowany makaron mieszamy z warzywami, doprawiamy i dodajemy posiekany gruby szczypior. Przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce.

W między czasie oprószamy solą i pieprzem filety, następnie skrapiamy je sokiem z cytryny i obkładamy kilkoma listkami bazylii. Grillujemy na patelni grillowej z łyżką oliwy. Równocześnie gotujemy w lekko osolonym wrzątku kalafior. Ugotowany i  odsączony skrapiamy świeżą oliwą (ok. 2 łyżek).

Rybę podajemy z porcją makaronu z warzywami, kalafiorem oraz kilkoma łyżkami jogurtu uprzednio rozmieszanym z odrobiną soli oraz pieprzem (najlepiej świeżo zmielonym).


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U




Sałatka z ziemniaków wydawała mi się czymś dziwnym. Owszem, tradycyjnie robiona w moim domu jarzynowa z majonezem miała w składzie ziemniaka, ale żeby tak cała baza? A jednak! Uwierzcie mi, że lepszej ostatnio nie jadłam! Koniecznie dodajcie dopiero co zmielony pieprz i duuuużo świeżej bazylii. Zapach i smak obłędny - w swojej niesamowitej prostocie. Będzie idealna do koszyka na letnie pikniki albo na spokojną kolację na tarasie (jeśli ktoś ma - ja siadam na parapecie okna - choć to 6-te piętro :))

1 porcja to ok.:
350 kcal
5 g błonnika
10 g białka
19 g tłuszczu
34 g węglowodanów


SAŁATKA ZIEMNIACZANA Z RZODKIEWKĄ, OGÓRKIEM, FETĄ I ŚWIEŻĄ BAZYLIĄ
Składniki (na 3 porcje):
600g młodych, małych ziemniaczków
pęczek rzodkiewki
zielony ogórek
czerwona cebulka
100g sera feta
garść świeżej bazylii
sól, wieżo zmielony pieprz
4 łyżki oliwy

Ziemniaki obieramy, dzielimy na łódki / połówki, gotujemy w osolonym wrzątku. Przestudzone wrzucamy do miski. Rzodkiewkę kroimy w duże kawałki, ogórka (razem z wyszorowaną skórką) na półtalarki, cebulę we wiórka. Dodajemy fetę, delikatnie mieszamy* drewnianą łyżką, posypujemy przyprawami i bazylią. Całość skrapiamy oliwą.

*bardzo delikatnie, żeby nie zrobić ziemniaczanej papai


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Rzadko udaje mi się uszczknąć bobu "na coś innego", bo zwykle cały idzie zjedzony po prostu, ot tak - z odrobiną soli i świeżego masła (cudowne dzieciństwo). Nawet gdy schowałam szklankę ziaren z myślą o tej paście, mój Łukasz smęcił, że właśnie TEJ szklanki brakowało mu na zwieńczenie smaku i zaspokojenie apetytu :) Ale udało się i dziś mogę Wam wrzucić szybki przepis na smakowitą pastę do pieczywa. Pastę z bobu i słonecznika. Ja kocham taką prostotę, a Wy? :)

1 łyżeczka to ok:
85 kcal
1 g błonnika
2 g białka
7 g tłuszczu
3 g węglowodanów

PASTA Z BOBU I SŁONECZNIKA
Składniki (na 10 większych łyżeczek):
duża szklanka ugotowanego bobu
3 łyżki ziaren słonecznika
5 łyżek oliwy extra vergine
sól, odrobina pieprzu

Bób obieramy ze skórki, wrzucamy do specjalnej przystawki na pesto. Dodajemy słonecznik, oliwę, szczyptę soli, pieprzu i blendujemy na gładką pastę. Ew. doprawiamy. Podajemy na pieczywie, skropioną oliwą i posypaną słonecznikiem.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Pożytkowania kuchennych zapasów ciąg dalszy :)
W ostatnim poście dzieliłam się z Wami swoim pomysłem na włoski pasztet - sojowy z suszonymi pomidorami i czarnymi oliwkami KLIK. Mam nadzieję, że Wam smakował :)

Dziś kolejna odsłona soi - tym razem w wersji obiadowej, z klasycznym sosem pomidorowym, który z racji późnej godziny, zrobiłam z gotowych pomidorów. Myślę jednak, że trwający akurat sezon, to doskonały moment na wykorzystanie świeżutkich i soczystych warzyw, dlatego mój przepis potraktujcie jedynie jako wskazówkę.

Klopsiki są ultradelikatne, lekkie i naprawdę smaczne. Sos podkreśla ich prostotę, a dodatek ogórka kiszonego albo buraczków - dodaje pikanterii. Polecam bardzo!

1 klopsik to ok:
155 kcal
4 g błonnika
9 g białka
8 g tłuszczu
11 g węglowodanów

2 klopsiki z porcją kaszy (40g suchego pęczaku) z 2 ogórkami kiszonymi to ok:
455 kcal
10 g błonnika
20 g białka
18 g tłuszczu
52 g węglowodanów

KLOPSIKI SOJOWE Z OTRĘBAMI W SOSIE POMIDOROWYM
Składniki (na 10 sztuk):
1 szklanka nasion soi (ok. 180g)
2 średnie jajka
1 duża cebula
1 kartonik krojonych pomidorów w soku (ok. 400g)
3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
1 łyżka oliwy / oleju do przygotowania sosu
4-5 łyżek oliwy / oleju do podsmażenia klopsów
5-6 pełnych łyżek otrębów żytnich (mogą być też inne)
sól, pieprz, sos sojowy, słodka, czerwona papryka
zielenina (np. koperek)

Nasiona soi zalewamy w misce wodą i moczymy przez noc.

Na oliwie podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę. Połowę odkładamy do klopsów, połowę przeznaczymy na sos.

Na następny dzień wodę z soi zlewamy i gotujemy ziarna w nowej, do miękkości. Następnie blendujemy je razem z jajkami, do masy dodajemy dużą szczyptę soli, pieprzu, odrobinę sosu sojowego, cebulkę i otręby. Jeśli nadal się zbyt klei - dodajemy więcej otrębów. Pomagając sobie zmaczaniem dłoni, formujemy zgrabne kulki i krótko podsmażamy - tak by się zcaliły. Odsączamy je na papierowych ręcznikach.

Do pozostawionej cebuli dorzucamy pomidory, pół szklanki wody i koncentrat. Wszystko porządnie łączymy i gotujemy, aż nieco zgęstnieje. Doprawiamy.

Podsmażone klopsy układamy w sosie, chwilę całość gotujemy (ok. 10 minut na wolnym ogniu). Klopsiki będą świetnie smakowały z kaszą pęczak oraz kiszonym ogórkiem albo świeżymi buraczkami (gotujemy buraka, ścieramy go na tarce, przesmażamy na oliwie / maśle, dodajemy odrobinę jogurtu i doprawiamy; podajemy na ciepło). Danie obficie posypujemy posiekanym koperkiem.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

   



Uznaliśmy ostatnio, że za dużo jedzenia kupujemy, a za mało wykorzystuje się tego co zalega w szafkach. A to ostatnia torebka ryżu, a to pół paczki jakiegoś mrożonego groszku, albo jakieś resztki cieciorki na które nikt pomysłu nie ma, a w pojedynkę nie smakują. Niby przydatność do spożycia długa, ale leży to i pachnie, a pieniądze wydaje się na kolejne fanty. 

Poszperałam więc nieco w sieci w poszukiwaniu jakiejś bazy, pomysłu na pozostałość soi, kaszy jaglanej i połowy słoiczka pomidorów suszonych i finalnie stanęło na moim ulubionym pasztecie z soczewicy KLIK. A raczej na jego modyfikacji. Proporcje całkiem podobne, choć po upieczeniu uważam, że mogłam dać odrobinę więcej oliwy - po pierwszym wrażeniu pasztet moim zdaniem trochę się kruszy. Na drugi dzień jest jednak już bardzo na TAK! Zapach suszonych pomidorów, oliwek i ziół gdy mieszałam je w misce O B Ł Ę D N Y! Prawie jak Włochy, w których nigdy nie byliśmy ^_^ Smak ciekawy i podobno przypadł do gustu nawet mojej Teściowej :) Pozostawiam i do Waszej opinii!

PS używamy niewiele soli. Poza tym, suszone pomidory i oliwki robią już swoje. Jeśli jednak lubicie bardziej wyrazisty smak - dodajcie więcej słonego.

Propozycja podania: ze świeżą rukolą, ogórkiem małosolnym i świeżą oliwą - BOSKIE!

1 plaster to ok.:
115 kcal
2 g błonnika
5 g białka
7 g tłuszczu
8 g węglowodanów

PASZTET SOJOWY Z KASZĄ JAGLANĄ, SUSZONYMI POMIDORAMI I CZARNYMI OLIWKAMI
Składniki (na ok. 20 plastrów):
1 szklanka suchych nasion soi (ok. 180g)
1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej (ok. 90g)
3 duże jajka
8-10 sztuk suszonych pomidorów (ok. 160g)
7 łyżek zalewy (oleju) spod suszonych pomidorów
duża garść czarnych oliwek (mały słoiczek; ok. 100g)
1 łyżka suszonej bazylii
1 łyżka ziół prowansalskich
1 płaska łyżeczka soli
1/3 łyżeczki białego pieprzu
1 i 1/2 łyżki sosu sojowego
1 większy ząbek czosnku

Soję namaczamy w wodzie przez noc, na drugi dzień gotujemy do miękkości. Kasze jaglaną przepłukujemy wrzątkiem, następnie zimną wodą i gotujemy według opisu na opakowaniu. Soję i kaszę miksujemy blenderem razem z jajkami, dodajemy przyprawy, zalewę, przeciśnięty przez praskę czosnek i pokrojone na małe kawałki pomidory oraz oliwki. Masę wylewamy do podłużnej formy wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy ok. 1 godziny w temperaturze ok. 190-200*C (opcja góra-dół, termoobieg). Pasztet kroimy po całkowitym wystudzeniu - chyba, że zadowala nas rozsmarowywanie, wtedy na ciepło będzie pyszny :)

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U
   


Blender, miska, rondel i odrobina cierpliwości – tyle zdaniem Krzyśka potrzebujecie aby przygotować smaczny i wartościowy deser. Pomysły na takie opcje zawarł w drugim już swoim ebooku, który sprezentował mi do recenzji. Poprzedni KLIK przypadł mi do gustu głównie z uwagi na to, że Krzysztof ma podejście bardzo podobne do mojego – wszystko, ale z rozsądkiem i umiarem. Wygodne, prawda? :)

„Pamiętajmy, że słodkie dania to miły dla podniebienia dodatek względem codziennego planu diety (…). O deserach można by myśleć jak o suplemencie racjonalnej diety uzupełniającej pewien „pierwiastek”, którego na co dzień może brakować, ale którego przedawkowanie może być toksyczne (…). Dlatego na liście składników Fit Deserów znajdują się bogate w przeciwutleniacze i witaminy owoce, wysokiej jakości tłuszcz roślinny (…), oraz naturalne źródła węglowodanów w postaci pełnych ziaren, gryki czy daktyli”.

„„Pierwiastek”, którego na co dzień może brakować”
– w tej chwili niejedna kobieta zastanawia się chyba czy Krzysiek jest wolny 😊 No bo jeśli facet uważa, że desery są nam niezbędne, to czegóż od niego wymagać więcej, prawda? 😊

Wracając do tematu.
W nowym ebooku, obok każdego przepisu, Krzysztof klasycznie już podaje wszelkie wartości odżywcze przepisu – ilości dostarczanych kalorii, białka, tłuszczu, węglowodanów, a ponadto witamin oraz składników mineralnych. „Na zachętę i ku przestrodze”, jak sam mówi – publikuje również tabelkę porównującą desery tradycyjnie dostępne w sklepie z tymi, które możemy przygotować sami. Blok czekoladowy, praliny orzechowe, domowe pierniki, fit gofry z polewą kakaową, naleśniki z musem jabłkowym – to propozycje … Krzyśka, które brzmią tak samo smakowicie, jak słodycze, które podczas zakupów mijacie na półce sklepowej 😊


Praliny kokosowo-wiśniowe (wyglądają obłędnie – foto obok), grillowane gruszki z sosem orzechowym, ciacho z dżemem figowym, brownie z batatów (wow!) oraz hit lata – solony karmel, tutaj do placków a’la penkejki (mój Mąż by zabił za niego!) – to tylko niektóre z 20 apetycznych propozycji Fit deserów. Krzysiek zamienia cukier na suszone daktyle, stewię albo karob, dodatki w postaci aromatów konfrontuje z tymi dostępnymi w naturze (np. czysty ekstrakt z wanilii). Smak deserów wzbogaca m.in. rozdrobnionymi migdałami, orzechami laskowymi albo wiórkami kokosowymi. I choć doczepiłabym się do tego oleju kokosowego (aktualne badania – KLIK!), to całość wygląda naprawdę bardzo dobrze pod względem odżywczym. Może więc wypróbujecie?

PS anonse matrymonialne proszę kierować na mój adres mailowy – przekażę Krzysztofowi :)

Przykład
Pralinka typu „rafaello” albo „ferrero” to ok. 63-78 kcal.
Pralinka orzechowa w wykonaniu Krzyśka to … 23 kcal (!)

EBOOKA ZAMÓWISZ TUTAJ:
http://fitslodycze.pl/






Dziś bardzo klasycznie - naleśniki. Przygotowałam sobie ciasta na całą ich chmarę i od razu zrobiłam dwa farsze, będzie na 2 dni :) Pierwszy dobrze wszystkim znany - ze szpinakiem, drugi - z indykiem, pieczarkami, suszonymi pomidorami i cieciorką. Wrzucam zielony, bo drugi musi przejść przez opinię Konsultanta Męża :) Miłego dnia!

1 naleśniki to ok:
210 kcal
5 g błonnika
10 g białka
10 g tłuszczu
20 g węglowodanów

PEŁNOZIARNISTE NALEŚNIKI ZE SZPINAKIEM
Składniki (na 6 sztuk):
CIASTO
ok. 1 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
1 i 1/2 jajka (robiłam z 3 na 12 sztuk na 2 farsze; ew. 1 duże i 1 małe)
3/4 szklanki mleka 1,5-2%
1/2 szklanki wody (najlepiej gazowanej)
szczypta soli
duża garść natki pietruszki
2-3 łyżki oleju do smażenia

FARSZ
450g mrożonego szpinaku
100g sera feta
2 ząbki czosnku
1 łyżka oliwy
pieprz biały, gałka muszkatołowa

Składniki ciasta miksujemy (natkę blendujemy wcześniej z wodą), sprawdzamy konsystencję, ew. rozrzedzamy / dokładamy mąki. Smażymy cienkie naleśniki na przesmarowanej tłuszczem i rozgrzanej patelni.

Na oliwie podsmażamy posiekany czosnek, dorzucamy szpinak. Gdy się rozmrozi (na wolnym ogniu), dodajemy pokruszoną fetę i mieszamy aż wszystko ładnie się połączy. Doprawiamy - raczej nie solimy bo feta jest słona. Farszem nadziewamy naleśniki.


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Jak co roku, sezon letni rozpoczynam chorym gardłem. "Choroba klimatyzacji", jak ją nazywam, dopada mnie wcześniej czy później, i finalnie zwykle kończy się dwu-, trzydniową głodówką (nie mogę ani jeść, ani pić), oraz mocnym postanowieniem, że ani wiatraka ani klimy w gabinecie włączać nie będę. No ale jest jeszcze nagrzany samochód i miejsca w których mocy sprawczej nie posiadam - wobec czego i tak umieram przynajmniej dwa razy w ciągu wakacji.

W związku z tym, że chwyciło mnie zaraz po Jasiu, czego skutkiem była abstynencja od przedszkola, trzeba było jednak się rano dźwignąć i z błogim wspomnieniem poprzedniego, ciepłego wieczoru, ugotować coś rodzinie. Padło na zupę z soczewicy, bo chodziła za mną od dawna, a podobną jedliśmy w Szczawnicy. Smacznego!

1 porcja zupy to ok:
220 kcal
7 g błonnika
8 g białka
9g tłuszczu
25 g węglowodanów


GĘSTA ZUPA Z SOCZEWICY
Składniki (na 3 większe porcje):
duży kawałek korzenia selera
średniej wielkości cebula
średniej wielkości marchewka
plaster żółtej papryki
1 łyżka oliwy + 1 łyżka masła
1/3 szklanki suchej soczewicy (ok. 70g)
6-7 szklanek bulionu warzywnego / wody
1 łyżka suszonego majeranku

po 1/2 łyżeczki słodkiej papryki, cząbru, granulowanego czosnku
2 łyżki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, sos sojowy

Warzywa kroimy w kostkę. Najpierw szklimy cebulkę na rozgrzanym tłuszczu, po chwili dodajemy resztę warzyw. Po kilku minutach zalewamy je bulionem, zagotowujemy i wsypujemy soczewicę. Gotujemy, aż całkiem się rozpadnie, czyli ok. 15 minut, na wolnym ogniu. Dodajemy przecier, doprawiamy.

Zupa świetnie będzie smakowała saute albo z ryżem parboiled. W zimie warto ją mocniej doprawić pieprzem - rewelacyjnie rozgrzeje.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

ZOBACZ RÓWNIEŻ