Najnowsze Posty

Pomidorowy pasztet kojarzy mi się z podstawówką i moją Przyjaciółką. Każdy z nas pamięta chyba to wspólne, szkolne podgryzanie i podjadanie kanapek oraz słodyczy, a w moim przypadku nie było inaczej :) I choć dziś raczej stronię od "gotowców", to jednak ten pomidorowy smak pozostał w mojej głowie bardzo mocno (tak, chodzi o ten z okrągłej, złotej puszeczki :). 

Na weekend zaplanowałam więc upieczenie takiego pasztetu, ale ponieważ dopadł mnie leń, nie zrobiłam tradycyjnego, z mięsa (które trzeba mielić itd.), ale z soczewicy - raz, dwa. Mój Mąż złośliwie stwierdził, że smakuje lepiej niż wygląda i zjadł go naprawdę sporo (w zasadzie już zostało mniej niż połowa, a dopiero sobota :) Mam nadzieję, że posmakuje i Wam!

Udanego weekendu!

1 plaster to ok:
95 kcal
2 g błonnika
6 g białka
3 g tłuszczu
11 g węglowodanów

POMIDOROWY PASZTET Z SOCZEWICY
Składniki (na ok. 20 plastrów):
1 i 1/2 pełnej szklanki czerwonej soczewicy (ok. 300g)
1 duża cebula
1 średnia marchewka
4 łyżki oliwy
cały słoiczek koncentratu pomidorowego (200g, u mnie Pudliszki 30%)
3 duże jajka
słodka, czerwona papryka w proszku
sól
czarny pieprz
sos sojowy

Soczewicę gotujemy do miękkości, przekładamy na durszlak i odstawiamy aby całkowicie odciekła. W między czasie, na rozgrzanej oliwie, na wolnym ogniu, pod przykryciem, dusimy drobno pokrojoną w kostkę cebulę oraz marchewkę (najpierw minutę zeszkliłam cebulkę). Warzywa dodajemy do soczewicy (do dużej miski), dokładnie zgarniając też doń całą oliwę. Doprawiamy - wyraziście, jeszcze przed dodaniem jajek (u mnie ok. 2-3 łyżek sosu sojowego,  3/4 łyżeczki papryki, 3 duże szczypty pieprzu i sól do smaku). Wbijamy jajka i blendujemy całość na gładką masę. Przekładamy ją następnie do podłużnej foremki wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy ok. 45 minut w 200*C, na środkowej półce, opcja góra-dół (ja puszczam termoobieg, ale w nowym piekarniku niestety spaliłam tak górę, dlatego tym razem manewrowałam nieco i po ok. pół godziny przełączyłam na pieczenie "od dołu", bez termoobiegu). Pasztet kroimy dopiero po całkowitym wystudzeniu, można go też rozsmarować.

WERSJA ŁATWOSTRAWNA - pomiń cebulę, marchewkę ugotuj na parze i zmiksuj razem z ugotowaną soczewicą, jajkami i koncentratem. Nie zapomnij o dodatku tych 4 łyżek oliwy - nadają lekko kremowej konsystencji. Dopraw samą solą.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Kaszotto, podobnie jak risotto, teoretycznie (?) robi się na winie. Powiedzmy więc, że te moje są "a'la" :) Ale równie smaczne i sycące - w dodatku, świetnie przemycają np. kaszę w diecie niejadka. Koniecznie spróbujcie!

A tak przy okazji, z racji ostatniego już w tym roku nowego przepisu na blogu ...
... najpyszniejszego w Nowym Roku Kochani! Samych udanych dań, zero spalonych patelni i minimum zakalców. Jak najwięcej spotkań w gronie przyjaciół i jak najmniej wyrzutów sumienia z powodu przyjemności. Zdrowia - przede wszystkim! Tego Wam i sobie życzę :) Do zobaczenia w 2018!

1 porcja (z 1 jajkiem sadzonym) to ok:
350 kcal
14 g białka
13 g tłuszczu
45 g węglowodanów

PĘCZOTTO BURACZANE Z JAJKIEM SADZONYM
Składniki (na 3 porcje):
100g kaszy pęczak (1/2 szklanki)
2 średnie buraki
½ białej części pora
½ średniej cebuli
1 łyżeczka ziół prowansalskich
2 łyżki oliwy
sól, pieprz, sos sojowy
3/4 szklanki wrzącego bulionu warzywnego
posiekana natka pietruszki

Na rozgrzanej oliwie szklimy pokrojoną w kosteczkę cebulę oraz pora. Dodajemy przepłukaną na sicie kaszę, zioła prowansalskie i chwilę smażymy podrzucając lekko patelnią (aby się nie przypaliło). Do kaszy dodajemy obrane i pokrojone w drobną kostkę buraki, łyżkę sosu sojowego, całość zalewamy bulionem. Zagotowujemy, przykrywamy i dusimy na wolnym ogniu ok. 20-25 minut. Po tym czasie, palnik wyłączamy i pozwalamy daniu odparować resztę wody. Gotowe pęczotto mieszamy z natką. Na osobnej patelni przygotowujemy jajko. Całość warto skropić oliwą i posypać świeżo zmielonym pieprzem.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U




Chwilę temu dzieliłam się z Wami pomysłem na makaron z sosem z warzyw z dodatkiem pieczonego bakłażana KLIK. Mam nadzieję, że Wam smakował :) Dziś, chciałabym zaproponować Wam pyszną pastę do chleba - z pieczonego bakłażana i papryki. Inspiracją do jej przyrządzenia była pasta "sklepowa", którą bardzo polubiłam ze względu na dobry skład i łatwość przyrządzenia w różnych daniach (mowa o paście "Wawrzyniec"). Ponieważ jednak słoiczek to koszt ok. 6-7 zł (a uwierzcie, że znika błyskawicznie), postanowiłam przygotować podobną w domu. Za tę samą cenę, mam ilość równą prawie dwóch opakowań :) Pasta jest wyrazista i świetnie komponuje się z bagietką, ale i z krakersami, nachosami lub ... podgrzana jako sos do makaronu <3

1 łyżka pasty to ok:
60 kcal
0,7 g białka
5 g tłuszczu
4 g węglowodanów

PASTA Z PIECZONEGO BAKŁAŻANA I PAPRYKI
Składniki (na 10 kopiatych łyżek):
2 bakłażany
1 mała czerwona papryka
posiekany szczypior
4 łyżki oliwy + 1 łyżka do blendera
sól

Bakłażana kroimy na ćwiartki, nacieramy solą i odstawiamy na ok. godzinę. Następnie, warzywa płuczemy i osuszone układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ponownie nacieramy je niewielką już ilością soli oraz oliwą. Bakłażany układamy miąższem do dołu, obok plastry papryki, również natarte oliwą. Całość pieczemy ok. 20-22 minut w piekarniku nagrzanym do 180*C, aż warzywa ładnie się pomarszczą (koniecznie - bo tylko wtedy będą miękkie!). Następnie, bakłażany blendujemy z łyżką oliwy. Paprykę pozbawiamy skórki i kroimy w kosteczkę, dodajemy do pasty. Gotową posypujemy szczypiorkiem.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Mroźne Dzień Dobry :),
na zewnątrz coraz chłodniej, dlatego ostatnio najczęściej sięgamy po gęste zupy-kremy. W roli rozgrzewacza świetnie sprawdzą się również zapiekanki - na przykład taka :)

Dziś proponuję Wam ciekawy sposób na rybę. Rybę w sosie pomidorowym z dodatkiem oliwek i kaparów. Jeśli nie lubicie tych ostatnich, spokojnie możecie je ominąć. Tak podana ryba będzie świetną alternatywą dla tej smażonej w panierce. Smacznego! :)

Porcja ryby z ok. 50 g suchego ryżu, kaszy albo makaronu to ok:
435 kcal
7 g błonnika
30 g białka
15 g tłuszczu
45 g węglowodanów

RYBA W SOSIE POMIDOROWYM Z OLIWKAMI I KAPARAMI
Składniki (na 4 porcje):
600 g świeżych, zwartych filetów z ryby, najlepiej polędwica z dorsza
3-4 łyżki oliwy 
1 większa cebula
1 ząbek czosnku
po 1 garści zielonych oraz czarnych oliwek (ok. 100 g razem)
1 łyżka kaparów
kartonik krojonych pomidorów (ok. 400 g)
2 łyżki koncentratu pomidorowego 
sól, pieprz, oregano, słodka papryka albo zioła prowansalskie
2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki
świeża rukola do podania

Filety kroimy w zgrabne, większe kostki, delikatnie przyprawiamy i smażymy na nieprzywierającej patelni na rozgrzanej oliwie. Odsączamy na papierowych ręcznikach. Na tym samym potem oleju szklimy pokrojoną cebulę, posiekany czosnek, dodajemy oliwki, kapary, następnie pomidory, koncentrat i 100 ml wody. Na wolnym ogniu gotujemy dotąd, dopóki sos nie odparuje z nadmiaru wody (ok. 10 minut). Przy końcu porządnie go doprawiamy, dodajemy pietruszkę. Filety układamy w naczyniu żaroodpornym, wykładamy nań sos i podpiekamy jeszcze przez 10 minut w 180*C. Posypujemy rukolą.

Jeśli potrawa ma być lżejsza - filety można ugotować na parze, bądź wcześniej upiec.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

Dzieciaki (i dorośli też :) lubią frytki. Jeśli odpowiednio je przygotujemy - wcale nie będą dla nich czymś złym, skąpanym w samym tłuszczu (jak w przypadku tych tradycyjnie smażonych), a wręcz przeciwnie - może w ten sposób zachęcimy je do zjedzenia dodatkowej porcji warzyw. W końcu, frytki można przygotować z różnych produktów - nie tylko z ziemniaków Rewelacyjnie smakują te z batatów, ale także z marchewki, korzenia pietruszki, a nawet z buraków.

1 porcja to ok:
300 kcal
10 g błonnika
6 g białka
12 g tłuszczu
43 g węglowodanów

FRYTKI Z WARZYW - Z ZIEMNIAKÓW, BURAKÓW, MARCHEWKI I PIETRUSZKI
Składniki (na 3 osoby):
4 ziemniaki
2 większe marchewki
2 większe pietruszki
1 większy burak
4 łyżki oliwy* 
sól, pieprz i ew. inne przyprawy (np. zioła prowansalskie, bazylia, oregano lub inne)

Warzywa kroimy w słupki, wysypujemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Rękoma obtaczamy je w oliwie oraz w przyprawach. Pieczemy ok. 30-40 minut w ok. 200*C (opcja góra-dół; przy końcu można temperaturę podnieść + termoobieg aby je podpiec). Frytki będą gotowe gdy ładnie się pomarszczą i odpowiednio zmiękną. Ja najczęściej podaję je z jogurtowym dipem (jogurt + przyprawy) i np. kawałkiem ryby. Tutaj - halibuta upiekłam w osobnym naczyniu. Do warzyw dorzuciłam również krążki cebuli.

*zazwyczaj przyjmuję ok. 1 łyżki oliwy na 1-1,5 ziemniaka 

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


NOTATKA PRASOWA 
- PATRONAT MEDIALNY




Jeśli wydaje ci się, że zdrowy styl życia to batoniki proteinowe oraz godziny przesiedziane na siłowni, jesteś w ogromnym błędzie. Wątpliwości pozwoli Ci rozwiać HEALTHY LIFESTYLE SHOW 2018, które odbędzie się w dniach 24-25.02.2018 r. na Stadionie PGE Narodowym w Warszawie.

HEALTHY LIFESTYLE SHOW 2018 to jedyne wydarzenie w Polsce, które koncentruje w jednym miejscu najlepszych specjalistów ze świata dietetyki oraz sportu. Osoby z pierwszych stron sportowych magazynów zdradzą ci tajniki dobrego wyglądu oraz witalności. Podczas wydarzenia będziesz miał możliwość m.in. spróbowania swoich sił w wielu dyscyplinach sportowych, a także dowiesz się w jaki sposób ukoić nerwy po ciężkim dniu pracy.

Nie popadamy w skrajności, nie sugerujemy słuszności wyboru jednego stylu odżywiania i treningu. Po szalonym świecie FIT teorii oprowadzi Was Ewa Chodakowska oraz Tomasz Choiński - Ambasadorzy wydarzenia, jak również wielu innych entuzjastów sportu. Bądźcie w tych dniach z nami na PGE Narodowym! :)

Zbilansowana dieta, fitness, zdrowa żywność, ekologia, sport, zdrowie i uroda to tylko niektóre hasła, wokół których koncentrować się będzie wydarzenie.
W programie imprezy oprócz samej wystawy targowej przewidziane są liczne wydarzenia towarzyszące. Podczas HEALTHY LIFESTYLE CONGRESS - Konferencji poświęconej tematyce zdrowego stylu życia, posłuchamy między innymi o:

- Podstawowych błędach żywieniowych w diecie XXI wieku
- Sposobach na zapobieganie kontuzjom wśród biegaczy
- Ilości białka jaka jest niezbędna w diecie sportowca
- Innowacyjnych metodach treningowych
- A także o tym czy ciąża – to powód by rezygnować z biegania?

Ponadto swoimi treningami i wystąpieniami zmotywują Was do działania m.in. Ewa Chodakowska, Tomasz Choiński, Anna Dziedzic, Klaudia Szczęsna, Anna Szczypczyńska, Łukasz Jakóbiak, Sylwia Sobota czy Arkadiusz Tańcula.

Sprawdź kto jeszcze jest Gościem Specjalnym wydarzenia: PRELEGENCI
Wśród pozostałych atrakcji wydarzenia znalazły się warsztaty dietetyczne, pokazy sztuk walki, strefa metamorfozy, warsztaty treningowe i taneczne oraz strefa chillout’u.

Strona internetowa wydarzenia: HLS

Termin: 24-25.02.2018
Lokalizacja: Stadion PGE Narodowy w Warszawie
Bilety: HLS



Pasztety roślinne to coś co uwielbiam. Jeśli tylko ma się sprawdzoną, dobrą bazę, można je przygotować w zasadzie ze wszystkiego! Zwykle są to jakieś strączki (ciecierzyca, fasola, soczewica), warzywa (często korzeniowe), ulubione przyprawy, z dodatkiem (lub bez) jajek oraz kasz (najczęściej jaglanej bądź manny). Nie ma chyba osoby, która nie potrafiłaby upiec go w swoim domu samodzielnie. Nie trzeba nic żmudnie mielić i smażyć, tak jak to bywa w przypadku tradycyjnych pasztetów - wystarczy zetrzeć, udusić (albo i nie), pomieszać i upiec. Dodatek do pieczywa dla całej rodziny, na przynajmniej kilka dni gotowy. Proste, prawda? :)

Mój dzisiejszy pasztet mnie samą zaskoczył. Bazowałam na przepisie Eryka Wałkowicza (książka "Kuchnia roślinna dla każdego") i przyznam Wam szczerze, że zakochałam się na zabój (w pasztecie oczywiście - Męża mam :) Smarowidło wyszło cudowne - delikatne, wilgotne i naprawdę pyszne! Pobiło o głowę nawet mój ukochany pasztet z soczewicy i curry KLIK. A jego skład - iście jesienny. W sam raz na chłodne wieczory pod kocykiem. Polecam gorąco (książkę też bo jest boska! :) 

1 plaster to ok:
100 kcal
1,5 g błonnika
3 g białka
6 g tłuszczu
8 g węglowodanów

PASZTET Z CIECIERZYCY, DYNI, MARCHEWKI, PIETRUSZKI I CUKINII Z KASZĄ JAGLANĄ
Składniki (na ok. 20 plastrów):
1 i 1/2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
3/4 szklanki suchej kaszy jaglanej
1 szklanka startej dyni (miałam Hokkaido)
1 szklanka startej cukinii
1 szklanka startej marchewki
1 szklanka startej pietruszki (korzeń)
1 szklanka nasion słonecznika
1 cebula
4 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka majeranku
1 łyżeczka oregano
2 + 2 duże łyżki oliwy
sól, pieprz

Cebulę kroimy w kostkę, szklimy w dużym garnku na 2 łyżkach oliwy. Wszystkie pozostałe warzywa ścieramy na tarce na małych oczkach i dorzucamy do cebuli. Dusimy kilkanaście minut aż zmniejszą swoją objętość i zmiękną. W między czasie przepłukujemy kaszę jaglaną gorącą wodą i gotujemy według przepisu na opakowaniu. Słonecznik mielimy w młynku do kawy. 

Do warzyw dorzucamy ciecierzycę, kaszę, słonecznik i sos sojowy i miksujemy tak, aby nie zostały żadne kawałki warzyw. Dodajemy pozostałą oliwę. Wszystko porządnie doprawiamy (mi zeszło ok. 5-6 dużych szczypt soli) i przekładamy do blaszki keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok. 50 minut w 180*C, opcja góra dół. Upieczony pasztet studzimy, a następnie wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Dopiero wtedy kroimy (wcześniej mógłby się rozpaść). Enjoy :)

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Założę się, że przynajmniej raz mieliście okazję próbować klopsików made in IKEA :) Marka oferuje szwedzkie kuleczki w dwóch wersjach - mięsnej i wegańskiej. Mi przypadły do gustu zwłaszcza te drugie, dlatego pieczołowicie próbowałam rozłożyć je na czynniki pierwsze grzebiąc po nich widelcem. Nie wiem czy taki dokładnie jest ich skład, ale z dodatkiem sosu pomidorowego, smakiem łudząco przypominają te ikeowskie. Może i moje nie są takie idealnie równiutkie i malutkie ale myślę, że warto je przygotować. Wypróbujcie i dajcie znać! :)

2 klopsiki to ok:
125 kcal
1,5 g błonnika
4 g białka
4 g tłuszczu
18 g węglowodanów

KLOPSIKI WARZYWNE
Składniki (na ok. 14 sztuk):
puszka konserwowej ciecierzycy 
1/2 szklanki konserwowej kukurydzy*
1/2 małej marchewki
1/2 małej pietruszki
kilka różyczek brokułu
1/2 małej, czerwonej papryki
3 łyżki drobniutko posiekanej natki pietruszki
3 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki oliwy
2 łyżki sosu sojowego
sól, pieprz

Cieciorkę odsączamy, wrzucamy do miski i dokładnie blendujemy. Marchewkę, pietruszkę i brokuł lekko podgotowujemy (mają być półtwarde), kroimy w kosteczkę i dorzucamy do cieciorki. Również i paprykę kroimy w kostkę i wrzucamy do miski. Dodajemy natkę, oliwę, mąkę i sos sojowy, dokładnie mieszamy i doprawiamy solą oraz pieprzem. Jeśli masa jest zbyt kleista (nie może być super gładka i sucha, ale taka, żeby dało się z niej formować klopsy), dodajemy jeszcze nieco mąki (dla odmiany może być już zwykła). Lekko zwilżonymi dłońmi formujemy kuleczki i układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Pieczemy ok. 30 minut (max!) w 190*C na środkowej półce. Można je też usmażyć - zapewne będą jeszcze smaczniejsze :) Obowiązkowym dodatkiem jest oczywiście sos pomidorowy. W sezonie robię go ze świeżych (sparzonych, obranych, z dodatkiem bulionu), jesienią i zimą - z domowego przecieru lub krojonych pomidorów z kartonika.

* w wersji ikeowskiej jest jeszcze zielony groszek, więc ewentualnie możecie dodać 1/4 szklanki kukurydzy i 1/4 groszku.

** przygotowując klopsiki, bazowałam na przepisie Eryka Wałkowicza z książki "Kuchnia roślinna dla każdego"

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Nie jest to może najbardziej wyrośnięty bochenek w historii wypieków, ale na pewno warty uwagi jeśli szukacie w sieci prostego przepisu na domowy chleb, zwłaszcza chleb z ziarnami. Jego przygotowanie jest tak banalne i szybkie, że nawet takie antytalencie "piekarnicze" jak ja dało sobie z przepisem radę (no, może wyszedł mi nieco niższy :) Recepturę podkradłam Tacie, który ostatnio - obok prowadzenia szklarni, robienia słoików i domowych wędlin - zaczął tworzyć i chleb. Gorąco polecam bo zjecie do ostatniego okruszka!

1 kromeczka to ok:
75 kcal
2 g błonnika
3 g białka
3 g tłuszczu
9 g węglowodanów

DOMOWY CHLEB PEŁEN ZIAREN
Składniki (na blaszkę ok. 30 cm; ok. 28 kromek):
1 szklanka ciepłej wody*
25g drożdży świeżych
1/2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki soli
1 szklanka mąki tortowej**
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej albo orkiszowej
1 szklanka dowolnych otrębów (np. pszenne + owsiane)
1/2 szklanki ziaren siemienia lnianego
1/4 szklanki nasion słonecznika
1/4 szklanki ziaren sezamu
1 płaska łyżka nasion czarnuszki
3 łyżki pestek z dyni

NA KOŃCU:
roztrzepane białko jaja (opcjonalnie)
pestki dyni, czarnuszka
papier do pieczenia albo masło i bułka do formy, która przywiera

Przygotowujemy mikser (najlepiej taki z samoobrotową misą) razem ze specjalnymi mieszadłami do pieczywa***. Do misy  drobimy drożdże, dodajemy cukier i zalewamy wodą, dokładnie rozrabiamy. Następnie kolejno, aż zaczyn zacznie pracować ("wzburzeje"), dodajemy pozostałe składniki: mąkę, ziarna i przyprawy, dokładnie "miksujemy". Ciasto odstawiamy na ok. 40-60 minut, przykryte bawełnianą ściereczką, aż podwoi swoją objętość. Przekładamy je do blaszki, wyrównujemy i smarujemy białkiem. Posypujemy odrobiną czarnuszki oraz dynią. Chleb pieczemy w 180*C przez godzinę (opcja góra-dół, bez termoobiegu). Po upieczeniu studzimy na zewnątrz.

*ważne, abyście od początku do końca używali tej samej szklanki; stąd wyliczenia dot. wartości odżywczej 1 kromki mogą być niemiarodajne, bowiem dla każdego szklanka może oznaczać nieco inną miarę; ziaren można dodawać ciupinkę mniej - zatem 1/4 szklanki to takie mniejsze 1/4 :)
**mój Tata wykorzystywał różne kombinacje; najlepszy chlebek wychodzi oczywiście na jaśniejszej mące - lepiej wyrasta, a moim zdaniem, ilość ziaren rekompensuję niską wartość odżywczą takiej mąki
***takie zakręcone; to są chyba tzw. mieszadła do "mięszenia" / "mięsienia" ciasta? Niestety nie pamiętam  dobrze tego zakresu ze studiów :)

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Ostatnio wrzucałam przepis na super szybką i smaczną przekąskę - pieczonego bakłażana KLIK. Dziś, na bazie pasty z tego warzywa, chciałabym zaproponować Wam przygotowanie sosu, a raczej gęstego dipu do makaronu. Bardzo sycący i odżywczy, a przy tym naprawdę pyszny - głównie dzięki temu, że bakłażan cechuje tzw. smak umami (piąty smak; a'la maggi). Powstały dip możecie wykorzystać również jako dodatek do pieczywa albo krakersów. Może posmakuje również i Waszym milusińskim :) Koniecznie wypróbujcie! Miłego dnia!

Porcja sosu-pasty z ok. 65g suchego makaronu z pełnego ziarna to ok:
410 kcal
10 g błonnika
12 g białka
13 g tłuszczu
60 g węglowodanów

MAKARON Z SOSEM Z PIECZONEGO BAKŁAŻANA, CUKINII, PAPRYKI I POMIDORA
Składniki (na 4 porcje):
1/2 czerwonej papryki
1/2 żółtej papryki
1 mała cukinia
1 pomidor sparzony i obrany ze skórki
1/2 całości tego przepisu KLIK (pieczony bakłażan)
1 ząbek czosnku
1 średnia cebula
2-3 łyżki oliwy
sól, pieprz

Na rozgrzanej oliwie szklimy pokrojoną w kostkę cebulę i posiekany czosnek. Dorzucamy kostkę z papryki i dusimy kilka minut. Dorzucamy obraną i pokrojoną w półtalarki cukinię, chwilę dusimy, aż zmięknie. Na końcu dodajemy pokrojonego pomidora oraz pastę z bakłażana. Całość dobrze łączymy, doprawiamy. Pasta-sos świetnie smakuje zarówno z makaronem tagliatelle, jak i ze świderkami.


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Kiedyś sądziłam, że pewnych warzyw nie da się lubić. Na mojej liście znajdowały się więc bakłażan, awokado i karczochy, do których w żaden sposób nie mogłam się przekonać. Dziś myślę, że była to po prostu kwestia złego do nich podejścia - awokado nie potrafiłam dosmaczyć, a karczochów próbowałam na pizzy, która była spalona. Teraz bez tego pierwszego nie wyobrażam sobie śniadania - guacamole to idealny dodatek do jajka w koszulce lub do bananowego koktajlu ze szpinakiem. Bakłażan w pysznej wersji pokazała mi z kolei Przyjaciółka, a co do karczochów ... No, cóż ... Zrobię kiedyś podejście drugie - ale i tym razem bezpiecznie smakując coś sprawdzonego u bardziej zaprawionych w nich znajomych (ktoś chętny? :)

Bakłażan, warzywo, które miąższem przypomina cukinię. Niegdyś wydawało mi się twarde i jakieś takie łykowate. Dodane do lecza - skrupulatnie robiło "out" z mojej porcji. Kasia* pokazała mi prostotę - połówki bakłażana natarte solą i skropione aromatyczną oliwą.
- Zobaczysz, że nie uda Ci się zachować wszystkiego do pasty, wcześniej zjesz łyżeczką przynajmniej jedno - mówiła. I faktycznie tak było!

Ciekawe na przekąskę, najlepsze na ciepło! Dzięki smakowi umami - potrzebuje niewiele doprawiania. Po zmiksowaniu powstaje pasta, którą wykorzystacie do krakersów, pieczywa, albo do makaronu. Przepisem (również od Kasi :) na ten ostatni podzielę się z Wami już niedługo. 

I choć wyglądem bakłażan nie zachwyca - smak naprawdę ma boski! Naprawdę! 

1 porcja (połówka na przekąskę) to ok:
120 kcal
1 g białka
10 g tłuszczu
7 g węglowodanów

JAK UPIEC BAKŁAŻANA
Składniki (na 4 porcje):
2 bakłażany
4 łyżki oliwy
2-3 duże szczypty soli
1 łyżka sosu sojowego
papier do pieczenia

Umyte bakłażany pozbawiamy "czubków", dzielimy na połówki. Wykładamy na blachę z papierem, nacieramy solą (całe), sosem sojowym (miąższ) i oliwą - dokładnie z każdej strony. Odstawiamy na 10-15 minut aby smaki "przeszły". Warzywa układamy miąższem do dołu i pieczemy ok. 20-22 minut w piekarniku nagrzanym do 180*C - aż wierzch ładnie się pomarszczy. Chwilę studzimy i ... łyżeczka w dłoń - można wyjadać środek jak w kiwi :)

EDIT: zdaniem niektórych, bakłażan należy wcześniej posolić, odstawić, a następnie wypłukać - to miałoby usunąć posmak goryczki. Ja za pierwszym razem tak nie zrobiłam i warzywo wyszło mi cudownie miękkie i słodkie. Za drugim jednak razem, trafiłam chyba na bardziej felerny okaz bo za nic nie chciał zmięknąć. Dlatego za parę dni wypróbuję sposób z płukaniem.

*Katarzyna Cybulska, dietetyk Falck, Kraków;
adres mailowy do kontaktu: diet.cybulska@gmail.com 
specjalizuje się w żywieniu pacjentów diabetologicznych


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U







Końcówka lata dla każdego bywa ciężka. Tegoroczna wyjątkowo, bo wraz z ostatnim dniem sierpnia, słońce błyskawicznie się zbuntowało i ustąpiło miejsca szarudze i chmurom deszczowym. 

Żółty to podobno kolor optymistów. Słoneczny, radosny i wyjątkowo pyszny jeśli mówimy o koktajlach. Na poprawę humoru proponuję Wam więc szejka a'la mango lassi - z jogurtem, bananem, kardamonem i mango właśnie. Smaczniejszego! :)

INNE CIEKAWE PROPOZYCJE NA KOKTAJL
Koktajl owocowy z natką pietruszki KLIK
Koktajl owsiany z kalafiorem i karobem KLIK

1 porcja to ok:
180 kcal
2 g błonnik
5 g białka
2 g tłuszczu
35 g węglowodanów

KOKTAJL A'LA MANGO LASSI
Składniki (na 3 szklaneczki):
1 duży, dojrzały banan
1 dojrzałe mango
300g naturalnego, gęstego jogurtu
ew. woda mineralna 
łyżka miodu / ksylitolu
kardamon

W naczyniu miksującym umieszczamy wcześniej schłodzone w lodówce, obrane i pokrojone owoce oraz jogurt i dokładnie blendujemy. Można dodać odrobinę wody. W czasie miksowania dodajemy dowolne słodzidło (u mnie ksylitol) i dużą szczyptę kardamonu. Koktajl przelewamy do szklanek, dekorujemy odrobiną przyprawy.


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


ZOBACZ RÓWNIEŻ